Język polski

Szkolny konkurs recytatorski - na 100-lecie niepodległości

29 października 2018r. o godz. 8.00 rozpocznie się Konkurs recytatorski wierszy patriotycznych, który jest częścią wielkiego szkolnego projektu na 100-lecie niepodległości.
Każdy chętny do wzięcia udziału w konkursie powinien zgłosić się do swojej polonistki do 10 października i podać tytuł wybranego utworu i jego autora.
Lista wierszy, z których możecie skorzystać (choć można recytować też inne utwory o charakterze patriotycznym) znajduje się w rozwinięciu artykułu.
Powodzenia!

Żeby Polska była Polską”
Jan Pietrzak

Z głębi dziejów, z krain mrocznych,
Puszcz odwiecznych, pól i stepów,
Nasz rodowód, nasz początek,
Hen, od Piasta, Kraka, Lecha.
Długi łańcuch ludzkich istnień
Połączonych myślą prostą.
Żeby Polska, żeby Polska,
Żeby Polska była Polską!

Wtedy kiedy los nieznany
Rozsypywał nas po kątach,
Kiedy obce wiatry grały,
Obce orły na proporcach,
Przy ogniskach wybuchała
Niezmożona nuta swojska.
Żeby Polska, żeby Polska,
Żeby Polska była Polską!

Zrzucał uczeń portret cara,
Ksiądz Ściegienny wznosił modły,
Opatrywał wóz Drzymała,
Dumne wiersze pisał Norwid.
I kto szablę mógł utrzymać
Ten formował legion, wojsko.
Żeby Polska, żeby Polska,
Żeby Polska była Polską!

Matki, żony w mrocznych izbach
Wyszywały na sztandarach
Hasło: "Honor i Ojczyzna"
I ruszała w pole wiara.
I ruszała wiara w pole
Od Chicago do Tobolska.
Żeby Polska, żeby Polska,
Żeby Polska była Polską!

Zrodzeni w niewoli.

lecz Polska im wrzała we krwi,

zaszczepiona jeszcze w łonach matek.

I kochali tę ziemię,

którą deptał, z nich drwił

wróg odwieczny,

okrutny, uparty.

Zaciskały się pięści,

jak niegdyś ich dziadom, pradziadom,

co zrywali się

walczyć

i godność swą głosić.

Każdy w sercu

słuszności swej sprawy był świadom,

lecz i świadom był wroga podłości.

Aż nadeszły dni.

Uśmiechnęło się słońce po burzy!

Zrozumieli,

że godzina wybiła.

Nie zważając na tych,

co wątpili i tchórzy-

zerwali się wraz!

W zaskoczeniu była ich siła.

Polała się krew,

bo kąsał, bronił się gad.

Tam zapłacze dziewczyna,

tam matka, tam żona,

bo tej chłopiec, tej syn,

a tej mąż w polu padł.

Krwią się płaci za wolność wyśnioną.

I zrozumiał w Wersalu

niejeden dygnitarz,

w słuszność czynu Powstańców uwierzył.

Że ta ziemia

do Polski należy!

 

 

Wyjście z Polski
Seweryn Goszczyński

Wysoko pod niebem żurawie leciały,
Wysoko leciały, a lecąc śpiewały.
Polami lasami, wojacy szli w tłumach, 
Bez pieśni, bez grania w milczących szli dumach

Ich dumy posępne, ich lica w kurzawie.
„A dokąd wojacy? – pytają żurawie – 
Wasz pochód jak pogrzeb, choć bronią błyskacie,
Choć broń wam przygrywa, wy w oczach łzy macie.

Choć broń nam przygrywa, nam śpiewać niesporo,
Bo Niemcy dziś jeszcze, dziś ją nam zabiorą.
My z dłońmi gołymi pójdziemy w świat dalej
I chleba u obcych będziemy żebrali
Gorzkiego, drogiego – i droższej ojczyzny
Będziemy żebrali za sławę i blizny.
 
Zalećcie po drodze do naszej rodziny.
Na skrzydła, na szybkie, żołnierskie łzy weźcie
I matkom i żonom, i siostrom je nieście:
Niech matki wymodlą, wypłaczą niech żony,
By Bóg dał nam rychło powrócić w te strony.
Napoi was Wisła, krwią naszą opita 
Nakarmi was rola trupami okryta.
Bo my tu nieprędko pić i jeść będziemy!

Nieprędko, nie wszyscy my tutaj wrócimy...
Hej, ptaki do Polski, a my w świat daleki, 
Ażeby ją zrobić szczęśliwą na wieki.

 

(Bolesław Karpiński "Cześć i Sława"

 

Wszystkim Tym, którym w sercach

Nie wygasła miłość Ojczyzny –

Wszystkim Tym, co nie dali się zwieść –

Tym – co odnieśli krwawe blizny –

I tym – co polegli...Cześć!

Tym – co chwycili za broń-

Tym – co nie stracili nadziei-

Tym- co szli i walczyli – jak lew-

Tym – co ranami okryci pomarli-

Tym – co byli jak gniew boży

I Tym- których dumna postawa

We wrogach budziła strach.

...Cześć i Sława!

 

Mączka, Wstań Polsko moja!

Wstań, Polsko moja!

Uderz w czyn.

Idź znów przebojem w bój szalony!

Już płonie lont podziemnych min –

Krwawą godzinę biły dzwony –

Zerwane pęta – Uderz w czyn! –

Wstań Polsko moja!

Strząśnij proch!

Żałosne marzeń ucisz łkania,

Za Tobą zimny smutków loch –

Przed Tobą świty zmartwychwstania,

Z angielskich skrzydeł strząśnij proch!

Wstań, Polsko moja!

W ogniach zórz!

Nowe się szlaki krwawią Tobie!

O, lżej Ci będzie w gromach burz,

Niźli w zawiędłych wspomnień grobie,

Wstań, Polsko moja, w blaskach zórz!...

 

Wisława Szymborska „Gawęda o miłości ziemi ojczystej”

Bez tej miłości można żyć,
mieć serce suche jak orzeszek,
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń,
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie uwić,
o blasku próchna mówić „dnieje”,
o blasku słońca nic nie mówić.

Jakiej miłości brakło im,
że są jak okno wypalone,
rozbite szkło, rozwiany dym,
jak drzewo z nagła powalone,
które za płytko wrosło w ziemię,
któremu wyrwał wiatr korzenie
i jeszcze żyje cząstkę czasu,
ale już traci swe zielenie
i już nie szumi w chórze lasu?

Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
radością, smutkiem, dumą, gniewem.
Nie będę jak zerwana nić.
Odrzucam pusto brzmiące słowa.
Można nie kochać cię - i żyć,
ale nie można owocować.

27 grudnia

nad sennym Poznaniem

chwiał się mglisto i blado

zimowym świtaniem

aż w tłum serc

niespokojnych,

domów masę szarą

strzelił

biało – czerwoną symfonią sztandarów. (...)

 

Rozdygotanym sercom

Do grzmiącego wtóru

Huknął w drżących ulicach

Pierwszy strzał –

Jak piorun.

I tocząc się po mieście

Potęgą fatalną

Jeden strzał huczał salwą

I wybuchał salwą.

 

A już leciał przez Poznań

Wolności huragan,

Rozdudnił się tętentem

Serc do boju rwących

próg każdy był bastionem,

a fortecą stragan. (Marian Włoszkiewicz  "Wiersz dla Poznania"

 

 

«WARSZAWIANKA». A. Oppman

Orle biały! Znów zadniało!
I swobody gwiazdy lśnią!...
Wolne skrzydła rozwiń śmiało
Nad Ojczyzną, zlaną krwią!
Po kajdanach rany rdzawe
Z okrwawionych zedrzyj piór,
Uderz sercem o Warszawę,
A rubieże dadzą wtór!...

Sen o Polsce niepodległej
Jak sakrament w sercach tlał,
Na fundament krwawe cegły
Niósł jej Naród z polskich ciał!
A gdy krzyk dziś w niebo bije,
Od Bałtyku do Tatr grzmi,
To dlatego Polska żyje,
Że, Narodzie, żyjesz ty!

...


Wolna Polska! szept w modlitwie,
Co z dziecięcych ustek brzmi,
Myśl ostatnia ległych w bitwie
Na posłaniu z młodej krwi,
Sen wygnańca w śnieżnej dali,
Katorżniczy ludu chrzest,
Pieśń, co budzi, gniew, co pali, —
Wolna Polsko! — Tyś to jest!...


A jeżeli gwiazdy zgasną,
Gdyby świt się znowu śćmił,
My cię, Orle, krwią swą własną
Nakarmimy, abyś żył!
I zbratani serc orędziem,
Gdzie się mogłeś lata kryć,
Wolni duchem — wolni będziem,
Wolni, z Orłem w sercach, żyć!

 

(Leon Bochenek "O cześć Powstańcom, sława!.."

 

W śmiertelny bój z Niemcami,

W zwycięski, krwawy bój

Rzucił się w krąg miastami

Powstańców polskich rój...

 

Z Poznania hasło pada:

Za wolność! W bój!- Za broń!

W ulicach kanonada...

Grzmią krzyki: Niemców goń!

 

I żołnierz, harcerz, sokół

Wraz biegną w ognia grad...

I w ciągu nocy wokół

Znikł Niemca w mieście ślad.

 

Już wolne Poznań, Września

I Gniezno- Chrobrych gród,

Jarocin, Ostrów, Pleszew...

W moc rośnie zbrojny lud

 

Trzeba pieczętować krwią” S. Długosz

Polska!
O, ileż w jednym słowie
Może się zmieścić wielkiej treści,
Ile rozpaczy i boleści, 
Nikt nie wyliczy, nikt nie powie,
Chyba że tylko polskie serce, 
Co wiek przetrwało w poniewierce
I zniosło takich mąk bezedno,
Od, których zda się gwiazdy bledną.....

Do Ciebie Panie w dziejowej godzinie
Głos Twego ludu z ziemi polskiej płynie.
Wróć nam o Boże! Ojczyznę kochaną
W troje rozdartą i w morzu krwi skąpaną.

 

Taki kraj”
Jan Pietrzak

Jest takie miejsce
U zbiegu dróg,
Gdzie się spotyka
Z zachodem wschód...
Nasz pępek świata,
Nasz biedny raj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.

Nad pastwiskami
Ciągnący dym,
Wierzby jak mary
W welonach mgły,
Tu krzyż przydrożny,
Tam święty gaj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.

Kto tutaj zechce
W rozpaczy tkwić,
Załamać ręce,
Płakać i pić,
Ten święte prawo
Ma, bez dwóch zdań...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.

Nadziei uczą
Ci, co na stos
Umieli rzucić
Swój życia los!
Za ojców groby,
Za Trzeci Maj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.

Z pokoleń trudu,
Z ofiarnej krwi
Zwycięskiej chwały
Nadchodzą dni...
Dopomóż, Boże,
I wytrwać daj!
Tu nasze miejsce,
To nasz kraj!

Ta, co nie zginęła”

Edward Słoński

Rozdzielił nas, mój bracie,
zły los i trzyma straż —
w dwóch wrogich sobie szańcach
patrzymy śmierci w twarz.
W okopach pełnych jęku,
wsłuchani w armat huk,
stoimy na wprost siebie —
ja — wróg twój, ty — mój wróg!
Las płacze, ziemia płacze,
świat cały w ogniu drży…
W dwóch wrogich sobie szańcach
stoimy ja i ty.

Zaledwie wczesnym rankiem
armaty zaczną grać,
ty świstem kul morderczym
o sobie dajesz znać.
Na nasze niskie szańce
szrapnelów rzucasz grad
i wołasz mnie, i mówisz:
— To ja, twój brat… twój brat! —
Las płacze, zimia płacze,
w pożarach stoi świat,
a ty wciąż mówisz do mnie:
— To ja, twój brat… twój brat! —

O, nie myśl o mnie, bracie,
w śmiertelny idąc bój
i w ogniu moich strzałów,
jak rycerz, mężnie stój!
A gdy mnie z dala ujrzysz,
od razu bierz na cel
i do polskiego serca
moskiewską kulą strzel.
Bo wciąż na jawie widzę
i co noc mi się śni,
że Ta, co nie zginęła,
wyrośnie z naszej krwi.

 
J. Kaczmarski, Rozbite oddziały

Po klęsce - nie pierwszej, podnosząc przyłbice
Przechodzą, jak we śnie, ostatnie granice.

Przez cło przemycają swój okrzyk bojowy
I kulę ostatnią, co w ustach się schowa.

Przy stołach współczucia nurzają się w winie
I obcym śpiewają o Tej, co nie zginie.

Swą krew ocaloną oddają za darmo
Każdemu, kto zechce połączyć ich z armią.

Farbują mundury, wędrują przez kraje
I czasem strzelają do siebie nawzajem.

Pod każdym sztandarem byle nie białym
Szukają zwycięstwa - rozbite oddziały.

Przychodzą po zmierzchu do kobiet im obcych,
A tam, kiedy przejdą - urodzą się chłopcy.

Gdy wrócą, przygnani kolejną zawieją
Zobaczą, że synów swych nie rozumieją.

Spisują więc dla nich dla nich noc w noc pamiętniki
Nieprzetłumaczalne na obce języki.

I cierpią, gdy śmieje się z nich świat zwycięski,
Niepomni, że mądry
Nie śmieje się z klęski.

 

Przypowieść, Lechoń

 

Żołnierz, który zostawił ślady swojej stopy
Na wszystkich niedostępnych drogach Europy,
Szedł naprzód, gdy nie mogli najbardziej zajadli,
I wdzierał się na szczyty, z których inni spadli,
Zdobywszy wolność innym dłońmi skrawionemi,
Dowiedział się nareszcie, że sam nie ma ziemi.
I wtedy któs rozumny, nie rozumny szałem,
Powiedział mu: "Od dawna wszystko to wiedziałem,
Wiedziałem, że nikt twoich ran ci nie odwdzięczy,
Bo czym krew, co płynie, przy złocie, co brzęczy,
I nigdy nikt nie liczył leżących w mogile,
Bo czym jest duch anielski przy szatańskiej sile?
Jak żal mi, że ci oczy nareszcie otwarto!
I powiedz sam mi teraz, czy to było warto."
A żołnierz milczał chwilę i ujrzał w tej chwili
Tych wszystkich, którzy legli w cudzoziemskim grobie,
Co mówili: "Wrócimy", nie myśląc o sobie.
I widzi jakichś jeźdźców w tumanach kurzawy,
I słyszy dźwięk mazurka i tłumu wołanie.
Dąbrowski z ziemi włoskiej wraca do Warszawy.
"Czy warto...?" Odpowiedział: "Ach! śmieszne pytanie!"

 

JÓZEF ANDRZEJ TESLAR: POWSTAŃMY WRAZ!…

 

Powstańmy wraz!… Już nadszedł czas!

Kto z Bogiem — Polak prawy,

Na ramię broń! Przez polską broń

marsz prosto — do Warszawy!…

 

Chwycilim miecz… wróg pierzcha precz..

prysnęły z rąk okowy…

Jak jeden mąż, w szeregi dąż!,..

dzień Polsce świta nowy!…

 

Po latach stu z niewoli snu

powstaje Polska miła!…

niezgody jad, z dusz naszych spadł…

w jedności Sprawy siła!…

 

Serc milion drży… wraz woła: krwi!…

zmyć hańbę chce niewoli…

męczeński krzyż wydźwiga wzwyż

z przesiąkłej od krwi roli…

 

...

Powstańmy wraz! już nadszedł czas!

Kto z Bogiem — Polak prawy —

Na ramię broń!…  Przez polską błoń

marsz prosto — do Warszawy!…

 

Polska”
Antoni Słonimski

I cóż powiedzą tomy słowników,
Lekcje historii i geografii,
Gdy tylko o niej mówić potrafi
Krzak bzu kwitnący i śpiew słowików.

Choć jej granice znajdziesz na mapach,
Ale o treści, co je wypełnia,
Powie ci tylko księżyca pełnia
I mgła nad łąką, i liści zapach.

Pytasz się, synu, gdzie jest i jaka?
W niewymierzonej krainie leży.
Jest w każdym wiernym sercu Polaka,
Co o nią walczył, cierpiał i wierzył.

W szumie gołębi na starym rynku,
W książce poety i na budowie,
W codziennej pracy, w życzliwym słowie,
Znajdziesz ją w każdym dobrym uczynku.

 

Ojczyzna, Marek Grechuta


1. Gdy pytasz mnie czym jest Ojczyzna odpowiem:
czyś chociaż raz chodził po rynku w Krakowie,
czyś widział Wawel, komnaty, krużganki,
miejsca gdzie przeszłość dodaje Ci sił

Z tej historii wielkiej, dumnej, 
z władzy mocnej i rozumnej
czerpiesz dzisiaj wiarę, w kraju dobry los
króla dzwon, co kraj przenika, 
mowa Skargi, wzrok Stańczyka
przeszłość wielka wzniosła

to Ojczyzna twa


2. Jest jeszcze coś, co ten kraj różni od innych
w uszach ci brzmi od najmłodszych lat dziecinnych
wypełnia place, ulice i domy
znajomy zgiełk - twoja mowa co lśni 

Pięknem wierszy Mickiewicza,
powieściami Sienkiewicza
z tej mowy jak ze źródła czerpiesz siłę swą
mądre bajki Krasickiego,
poematy Słowackiego
przeżyć twych bogactwo

to Ojczyzna twa

3. I dzisiaj ty żyjesz w kraju tak bogatym
historią swą, mową, sztuką te trzy kwiaty
trzymasz w swych rękach jak schedę pokoleń
muszą wciąż kwitnąć by kraj dalej trwał

Bez historii, mowy, sztuki
Bez mądrości tej z nauki
naród się zamieni w bezimienny kraj
dziś Ojczyzna jest w potrzebie
czeka ciebie, wierzy w ciebie
tysiąc lat historii patrzy w serce twe

4. Masz obronić co najlepsze
by służyło Polsce jeszcze
liczy na twą pomoc

dziś Ojczyzna twa

Konstanty Ildefons Gałczyński

Polska

Nosimy Cię w swych sercach, wyblakli poeci,
głupcy, włóczęgi, błazny, ścierki kawiarniane;
Twój blask oślepiający jako słońce świeci,
w piersiach nam się łopoczesz stłumionym orkanem.

Ale my, głośne pawie, pyszałki odęte,
niecna zgraja aktorów, hałastra wyrodna,
kneblujemy jak łotry Twoje usta święte
i spychamy Cię na dno, bo jesteś... niemodna.

Ale ja wiem, że przyjdziesz, musisz przyjść, Skrzydlata,
piersi nasze rozedrzesz gromowym wołaniem,
serc milionem zatargasz, posadami świata! ...
Poeci, ja zwiastuję Drugie Zmartwychwstanie!

W proch uliczny runiemy, jak bogi gliniane,
Twój piorunowy płomień ślepia nam wypali,
Twoje Imię ognistym będzie huraganem!
ale nie dla nas będzie, bo myśmy za mali.
(1924)

Moja piosnka [II], Norwid

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....
Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
"Bądź pochwalony!"
Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej...
Tęskno mi, Panie...

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak – nie za nie,
Bez światło-cienia...
Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojéj...
Tęskno mi, Panie...

"Modlitwa". M. Hemar


Nie sprowadzaj nas cudem na Ojczyzny łono,
Ni przyjaźnią angielską, ni łaską anielską.
Jeśli chcesz nam przywrócić ziemię rodzicielską,
Nie wracaj darowanej. Przywróć zasłużoną.

Nasza to wielka wina, żeśmy z Twoich cudów
Nic się nie nauczyli. Na łaski bezbrzeżne
Liczyliśmy, tak pewni, jakby nam należne,
Aby nas wyręczały z Jej należnych trudów.

Za bardzośmy Ojczyznę kochali świętami.
Za bardzośmy wierzyli, że zawsze nad Wisłą
Cud będzie czekał na nas i gromy wytrysną
Z niebieskiej maginockiej linii ponad nami.

I co dzień szliśmy w pobok Niej - tak jak przechodzień
Mija drzewo, a Boga w drzewie nie pamięta.
A Ojczyzna codziennie przecież była święta,
A Ona właśnie była tym cudem na co dzień.

Spraw, by wstała o własny wielki trud oparta,
Biała z naszego żaru, z naszej krwi czerwona,
By drogo kosztowała, drogo zapłacona,
Żebyśmy już wiedzieli, jak wiele jest warta.
By już na zawsze była w każdej naszej trosce
I już w każdej czułości, w lęku i rozpaczy,
By wnuk, zrodzon w wolności, wiedział, co to znaczy
Być wolnym, być u siebie - Być Polakiem w Polsce

(Marian Włoszkiewicz  "Wiersz dla Poznania"

 

27 grudnia

nad sennym Poznaniem

chwiał się mglisto i blado

zimowym świtaniem

aż w tłum serc

niespokojnych,

domów masę szarą

strzelił

biało – czerwoną symfonią sztandarów. (...)

 

Rozdygotanym sercom

Do grzmiącego wtóru

Huknął w drżących ulicach

Pierwszy strzał –

Jak piorun.

I tocząc się po mieście

Potęgą fatalną

Jeden strzał huczał salwą

I wybuchał salwą.

 

A już leciał przez Poznań

Wolności huragan,

Rozdudnił się tętentem

Serc do boju rwących

próg każdy był bastionem,

a fortecą stragan.

 

JÓZEF ANDRZEJ TESLAR: Polska — to my!…

 

Przez sto lat była Polska pokutnicą,

za winy lała gorzkie łzy i krew,

wróg ją katował żelazną prawicą,

chcąc ducha wyprać z ćwiartowanych trze w!…

Dziś kiedy nieszczęść dopełnia się miara,

gdy legł w popiołach, domów naszych próg,

wstała w nas Wolność… wskrzesła krzepkość stara,

że aż nad nami sam się zdziwił Bóg…

My młodą piersią łamiem najazd dziki…

godnym praojców okazał się syn! —

my już nie będziem carskie niewolniki!…

wszak wskrzesza Polskę nasz ofiarny czyn!…

Legiony polskie!… szczęśliwa drużyno!…

zmieniamy w ciało tęsknot złote sny!…

niechaj z nas mocy w naród strugi spłyną…

Legiony nasze!… wszak Polska — to my!…

 

Jerzy Żuławski

Synkowie moi

Synkowie moi, poszedłem w bój,
jako wasz dziadek, a ojciec mój,
jak ojciec ojca i ojca dziad,
co z Legionami przemierzył świat,
szukając drogi przez krew i blizny
do naszej wolnej Ojczyzny!

Synkowie moi, da nam to Bóg,
że spadną wreszcie kajdany z nóg
i nim wy męskich dojdziecie sił,
jawą się stanie, co dziadek śnił:
szczęściem zakwita krwią wieków żyzny
łan naszej wolnej Ojczyzny!

Synkowie moi, lecz gdyby Pan
nie dał zajść zorzy z krwi naszych ran
to jeszcze w waszej piersi jest krew
na nowy świętej Wolności siew:
i wy pójdziecie pomni spuścizny
na bój dla naszej Ojczyzny.

Hej, chłopcy, Bagnet na broń”
Krystyna Krahelska

Hej, chłopcy, bagnet na broń!
Długa droga, daleka, przed nami,
mocne serca, a w ręku karabin,
granaty w dłoniach i bagnet na broń!

Jasny świt się roztoczy, wiatr owieje nam oczy,
i odetchnąć da płucom, i rozgorzeć da krwi,
i piosenka jak tęcza nad ziemią roztoczy
w równym rytmie marsz: raz, dwa, trzy.

Hej, chłopcy, bagnet na broń!
Długa droga, daleka, przed nami trud i znój.
Po zwycięstwo, my młodzi idziemy na bój,
granaty w dłoniach i bagnet na broń!

Ciemna noc się nad nami roziskrzyła gwiazdami,
białe wstęgi dróg w pyle, długie noce i dni,
nowa Polska zwycięska jest w nas i przed nami,
w równym rytmie marsz: raz, dwa, trzy.

Hej, chłopcy, bagnet na broń!
bo kto wie, czy to jutro, pojutrze, czy dziś,
przyjdzie rozkaz, że już, że już trzeba iść...
granaty w dłoniach i bagnet na broń!

Gdy naród do boju, Gustaw Ehrenberg (wersja skrócona)


Gdy naród do boju wystąpił z orężem,
panowie o czynszach radzili.
Gdy naród zawołał: "umrzem lub zwyciężym!",
panowie w stolicy bawili.

O, cześć wam panowie, magnaci,
za naszą niewolę, kajdany,
o, cześć wam książęta, hrabiowie, prałaci,
za kraj nasz krwią bratnią zbryzgany.

Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara
rękami czarnymi od pługa,
panowie w stolicach kurzyli cygara,
radzili o braciach zza Buga.

Lecz kiedy wybije godzina powstania,
magnatom lud ucztę zgotuje,
muzykę piekielną zaprosi do grania,
a szlachta niech wtedy tańcuje.

Powstańcy nie znają wiedeńskich traktatów,
nie wchodzą w układy z carami,
lecz biją Moskali, wieszają magnatów
i mścić się umieją stryczkami.

O, cześć wam panowie, magnaci,
za naszą niewolę, kajdany,
o, cześć wam książęta, hrabiowie, prałaci,
za kraj nasz krwią bratnią zbryzgany.

Asnyk, Miejcie nadzieję

 

Miejcie nadzieję! Nie tę lichą, marną 
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera, 
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno 
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera. 

Miejcie odwagę! Nie tę jednodniową, 
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska, 
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową 
Nie da się zepchnąć z swego stanowiska. 

Miejcie odwagę! Nie tę tchnącą szałem, 
Która na oślep leci bez oręża, 
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.

Przestańmy własną pieścić się boleścią, 
Przestańmy ciągłym lamentem się poić!
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystoi w milczeniu się zbroić.


Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje 
I przechowywać ideałów czystość; 
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość .


Miejcie nadzieję! Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno

Przyszłych poświęceń w duszy bohatera

"27-my grudnia" Roman Wilkanowicz

 

Jak długo jeszcze będziem hańbę znosić

I zezwolimy, by krzyżacki but

Deptał nam głowę i piersi nam gniótł,

A dzieciom naszym gwałt zadawał podły.

 

Jak długo jeszcze będziem losu prosić

O lepszą przyszłość, skończyły się modły

Nad Wartą, zorza nad Poznaniem wschodzi,

Dla Wielkopolski nowy dzień się rodzi!

Dwudziesty siódmy grudnia Polskę budzi!

 

W ulicach patrol, w każdym zaułku wróg,

Od frontów strzały słychać, armat huk.

Pękają szyby okien, krew się leje

A tam komendant rozsyła swych ludzi.

 

Hej! Już z Kenwerku polski sztandar wieje.

Wnet żaden Polak do boju niezdolny,

A miasto nasze Poznań – wzięty, wolny!

Przez Wielkopolskę leci krzyk wolności...

Pod Kąkolewo, pod Zbąszyń, pod Żnin.

 

Zamilkły słowa – króluje czyn.

Łuny goreją u brzegów Noteci,

A Orzeł Biały znów w gnieździe swym gości,

Ponad Pałuki, nad Kujawy leci,

Sięga skrzydłami północy, południa,

Dwudziesty siódmy wolność przyniósł grudnia!

 

.

Ostatnio zmienianywtorek, 02 październik 2018 20:58
Więcej w tej kategorii: « Godejcie po naszymu